poniedziałek, 17 lutego 2014

Big Bang cz. VII

I znowu mnie nie było xD
To już chyba będzie taka norma, że co jakiś czas będę znikać :D
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~


Na progu przywitała mnie mama jakoś tak niezwykle podekscytowana.
-Kochanie masz gości w pokoju. – powiedziała po polsku. 
Zdjęłam Astrze obróżkę i sobie buty i poszłam do pokoju. Weszłam do pomieszczenie i o mało nie zemdlałam z wrażenia. Na moim łóżku siedziały moje najlepsze przyjaciółki z Polski razem z moim byłym chłopakiem. Od razu do nich podbiegłam i przytuliłam wszystkich.
-O matko co wy tu robicie?
-Dusimy się i nie możemy złapać tchu. – powiedziała Karolina.
-Przepraszam po prostu strasznie się cieszę, że was widzę. Dlaczego mi nie powiedzieliście, że przylatujecie?
-Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę i jak widać się udało. – powiedziała Justyna
-I to jeszcze jak. Ale przecież Paweł do mnie dzwonił z jakieś 2 godziny temu i mówił, że musi już kończyć po jutro szkoła.- powiedziałam.- Kłamałeś?- zwróciłam się do chłopaka.
-Tak, byliśmy już na lotnisku i czekaliśmy na bagaże. Przepraszam one zabroniły mi mówić, że przylatujemy. Po za tym to niespodzianka.
-Boże tak strasznie się cieszę, że mam was tu ze sobą, aż przez…
-Dwa tygodnie. – dokończyła Justyna
-Aaaaa… Zaraz chyba zemdleje.
-Nie, tylko nie to. Chcesz może świeżego powietrza??? Albo jeszcze lepiej. Pokaż nam okolice i się w ogóle przejdźmy. – powiedział Paweł.
-Ok. no to chodźmy.
Zeszliśmy do kuchni, akurat mama gotowała obiad.
-Musicie jeszcze trochę poczekać na obiad.
-To dobrze się składa bo chcieliśmy się trochę przejść.
-No ok., tylko nie za długo. A z resztą zadzwonię jak obiad będzie gotowy.
-Ok. To pa.
-PA. Bawcie się dobrze.
-Na pewno będziemy!. – krzyknęłam na wychodne.

Skierowaliśmy się w stronę parku i usiedliśmy na trawie przy stawie. Chłopak oparł się o drzewo a ja o niego, a dziewczyny oparły się na łokciach na trawie.
-Tęskniłam za tymi czasami spędzonymi z wami.- powiedziałam
-Tak samo jak my za tobą.
Nagle po drugiej stronie stawu zobaczyłam Kwona spacerującego z Gaho. Chyba tez mnie zobaczył bo się blado uśmiechną.
-Nie obrazicie się jak was na chwile opuszczę?
-Nie jasne, że nie. Tylko nie za długo, stęskniłem się za tobą.- powiedział chłopak i pocałował mnie w czubek głowy.
Wstałam i podbiegłam do Kwona.
-Przepraszam za to jak się zachowałam u was w domu.
-Nic się nie stało. Serio.
-Nie jesteście źli, albo coś w tym stylu?
-No coś ty. Na ciebie nie da się być złym. – powiedział i znowu uśmiechną się smutno.
-Ale przecież widzę, ze coś cię trapi. Coś się stało?
-Mogłem coś powiedzieć, albo jakoś zareagować na to co powiedział Choi.
-Ej… No o taką drobnostkę jesteś smutny? Przecież nic się nie stało.
-Ale widziałem jak zareagowałaś.
-Jestem już po prostu trochę przewrażliwiona. Może kiedyś powiem ci całą prawdę.
-Dzięki, że tak mi ufasz.
-Do usług. – zacytowałam go a on uśmiechną się tak jak lubię. Po tym go przytuliłam.
-A to za co?- zdziwił się lider.
-Za to, że jesteś. A właśnie chcesz poznać moich przyjaciół?
-Są tutaj? Myślałem, że są w Polsce.
-No ja też, ale chcieli zrobić mi niespodziankę.
-To ja wam nie będę przeszkadzać.
-Oj come on. Ty poznałeś mnie z resztą Bangu więc ja chyba mogę poznać cię z moimi przyjaciółmi.
-Nie będę wam przeszkadzać?
-Coś ty. Będą tu dwa tygodnie, więc spoko.
-No dobra.
Podeszłam z Kwonem i Gaho do Pawła i dziewczyn.
-A to kto? – zapytał Paweł
-To jest Kwon i jego pies Gaho.
Zwróciłam się do Kwona.
-A to są Paweł, Karolina i Justyna. Od razu ostrzegam bo oni nie umieją koreańskiego a angielski idzie im jak krew z nosa.
-Będzie dobrze.- powiedział chłopak i uśmiechnął się tak jak lubię, a ja odwzajemniłam uśmiech.
-Czego się tak szczerzysz to tego żółtka? Miałaś spędzić ten czas z nami.
-Przestań się czepiać Paweł. – spojrzałam na rękę chłopaka a on trzymał nią za rękę Karoliny. – co to znaczy? Jesteście razem?
-yyy, no ten...tak – powiedziała dziewczyna i oparła głowę o ramie chłopaka.
-Jak długo? – uśmiechnęłam się. Nie byłam już z Pawłem miesiąc więc to było coś nowego.
-Będzie już osiem miesięcy. – odpowiedziała dziewczyna.
-CO!!!!! WTEDY KIEDY MY BYLIŚMY RAZEM!!!!!! -wydarłam się zwracając na siebie uwagę wszystkich w pobliżu kilometra
-Nudna byłaś a ja potrzebowałem odmiany. – powiedział i pocałował Karolinę w usta.
-To fajnie. Ja jestem z Kwonem. Słodki jest, no nie? – byłam wściekła na nich wszystkich wiec wykorzystałam to, że chłopak stał obok mnie i pocałowałam go w usta a później przytuliłam się do niego. On mnie obiął i pocałował w czubek głowy. – Wiecie co zapomniałam, że się z nim umówiłam. Więc wybaczcie, że was zostawię. Albo wiecie co? Mam w dupie co sobie pomyślicie. – wzięłam chłopaka za rękę i odciągnęłam od moich „przyjaciół”, do których powiedziałam na odchodne.-Obym jak wrócę do domu was nie widziała. Lepiej wracajcie do Polski i nie obchodzi mnie to, że dopiero przyjechaliście. Nie chce was już znać.
Odeszliśmy od moich tak zwanych przyjaciół i w bezpiecznej odległości puściłam rękę Kwona.
-Przepraszam, nie wiedziałam co robić. – powiedziałam i głos coraz bardziej mi się załamywał.
-Nic się nie stało. Mogę wiedzieć co zrobili, że tak zareagowałaś?
-Paweł i Karolina są razem. Od 8 miesięcy. A my się rozstaliśmy miesiąc temu. – nie wytrzymałam, wtuliłam się w Kwona jak mała dziewczynka i zaczęłam płakać. A on już o nic mnie nie pytał tylko pozwalał abym moczyła mu bluzkę. Nie wiem jak długo tak staliśmy ale przez ten cały czas chłopak tulił mnie do siebie i głaskał po głowie mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Gdy przestałam płakać odkleiłam się od chłopaka i zobaczyłam, że zaczęło robić się ciemno. Zadrżałam z zimna. I spojrzałam na zegarek. 18:39
-Dzięki, że już o  nic nie pytałeś. Muszę wracać. Do zobaczenia.

-Poczekaj, odprowadzę cię. Nie chcę aby coś ci się stało, poza tym mamy psa obronnego. – powiedział Kwon i pokazał na Gaho. Rozbawiło mnie to trochę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz