poniedziałek, 21 kwietnia 2014

BTS cz.1

Postanowiłam zacząć pisać kolejne opowiadanie, co tam ze mam dosłownie milion pomysłów na FF, nigdy nie wiem jak rozpocząć, ale teraz jest dobrze, udało się xDDDD Na początek przedstawienie postaci, bo może być trochę pogmatwanie xD

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~




                                                                 Postaci:


Mariko - normalna nastolatka, w połowie Polka w połowie Koreanka, imię dostała po prababci ze strony ojca, która była japonką. Rok szkolny była w Polsce, na wszystkie wolne dni typu święta i wakacje jeździła z mamą do Korei. Ojciec zostawił ją i matkę gdy Mariko miała 5 lat. W ostatnie Święta Bożego Narodzenia miały wypadek, jej mama zmarła, od tej pory mieszka ze swoją „siostrą”, Sabiną (jej młodszą siostrą-dostała imię po mamie Mariko) i ich mamą, która jednocześnie była najlepszą przyjaciółką mamy dziewczyny. Po wypadku dziewczyna zamknęła się w sobie i nie rozmawiała z nikim przez parę miesięcy, pod koniec roku szkolnego Jieun i HyunhSeok zdołali przebić się przez mur jaki wokół siebie postawiła.  Od tamtej pory Mariko znowu stała się pełną życia nastolatką, chętną do pomocy i gotową zrobić dla przyjaciół wszystko.





Jieun - przyjaciółka Mariko jednak woli jak mówi się na nią „jej siostrą”. Znają się praktycznie od urodzenia. Zrobiłaby dla przyjaciółki wszystko bez chwili wahania. W marcu urodziła jej się siostra, razem z mama wpadły na pomysł aby dostała imię po mamie Mariko.  Od trzech lat ma chłopaka – Hyun Mo – starszego o dwa lata, ale jej to nie przeszkadza





HyunhSeok - przyjaciel Mariko i Jieun, znają się od jakichś 7 lat kiedy rodzina chłopaka wprowadziła się obok Jieun’y. Na zabój zakochany w Mariko, ale nie wie jak jej o tym powiedzieć, bo nie chce zniszczyć ich przyjaźni. Jest popularny i pożądany przez dziewczyny w szkole, chodzi do klasy z Jieun i Mariko.





Hoseok (J-hope) – również popularny w szkole, ma swoją grupę zwaną BTS z którą śpiewa i tańczy na różnych występach i festiwalach szkolnych. Przebojowość to jego drugie imię.





BTS- Bangtan Boys, w  którego skład wchodzą Jin, Suga, Rap Monster, V, Jimin, Jungkook i oczywiście J-hope. (kto zna ten zna xD ) 





Hyun Mo - chłopak Jieun, kocha ją do szaleństwa, jest zazdrosny o to ile czasu spędza ona z Mariko, jednak rozumie w jakiej sytuacji znalazła się dziewczyna, więc nic nie mówi i wspiera obie jak tylko może.


^^~~^^~~^^~~
To na tyle, mam nadzieje, ze postacie się podobają :)
Wkrótce pojawi się pierwsza część :D

sobota, 19 kwietnia 2014

Big Bang cz. X

Wena weną a lenistwo lenistwem xD
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~


Odeszłam od dziewczyny i podeszłam do chłopaka a on uśmiechną się promiennie.
-Hey. Nie czekasz długo? – zapytałam i cmoknęłam go w policzek, który nadstawił.
-Nie. Jakieś 10-15 minut. Mam dla ciebie niespodziankę. Jest za murem. – powiedział lider a w jego oczach zobaczyłam jakieś iskierki.
Wyjrzeliśmy zza muru i o mało nie dostałam palpitacji serca. Za murem stała reszta BB. Przywitałam się z każdym po kolei.
-Co wy tu robicie? Piosenki same się nie napiszą.- Kwon słysząc, że znowu go zacytowałam wybuchł nie pohamowanym śmiechem , ja mu zawtórowałam a reszta patrzyła się na nas jakbyśmy byli chorzy na umyśle.
-JiYong powiedział wczoraj, że się umówiliście wiec się wprosiliśmy. Chyba nie masz nic przeciwko? – zapytał Seung Hyun.
-Jasne, ze nie mam tylko musimy iść do mnie bo chce się przebrać. Nie mam zamiaru paradować w mundurku cały dzień.
-No ok. To chodźmy. – powiedział Lee.
Skierowaliśmy się w stronę parku przez który idzie się do mojego domu. Cały czas śmieliśmy się i żartowaliśmy kiedy pod samym domem przypomniałam sobie, że są w nim ‘’zdrajcy’’. Weszliśmy do środka i poprowadziłam chłopaków do salony.
-Chcecie coś do picia? – zapytałam
-Nie dzięki, Tylko szybko się przebierz i idziemy zaszaleć. – powiedział Daesung i śmiesznie zamachał rękami nad głową.
-No ok. ok.
Wbiegłam po schodach i łupnęłam w Pawła. Spojrzałam na niego spode łba i wyminęłam a kiedy chciałam wejść do pokoju złapał mnie za rękę.
-Zostaw mnie bo oberwiesz. – zagroziłam
-Jak długo będziesz jeszcze się na mnie gniewać?
-No nie wiem. Tak jakoś do usranej śmierci! – krzyknęłam i wyrwałam rękę. – Mogłeś wcześniej ze mną zerwać. Czemu tego nie zrobiłeś?
-Bo zależało mi na tobie.
-Ale przecież ‘’byłam nudna’’.
-No tak ale…
-Nie wysilaj się. – powiedziałam i weszłam do pokoju.
Rzuciłam torbę na łóżko i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej czarne rurki, białą bokserkę i fioletową bluzę z kapturem a do tego białe adidasy. Do kieszeni wsadziłam telefon, kasę i wyszłam. Kiedy zeszłam na dół nie widziałam chłopaków w salonie ale za to drzwi do ogrodu były otwarte. Na zewnątrz chłopaki grali w siatkówkę. Lider siedział na huśtawce. Podeszłam do chłopaka od tyłu i zasłoniłam mu oczy.
-Zgadnij kto?
-Najfajniejsza osoba, którą poznałem wczoraj.- powiedział i musiał się uśmiechnąć bo poczułam.
-Dobry jesteś. To idziemy?
-Jasne. Chłopaki idziemy.
-Żarcie!!! – krzyknął Kang, a my buchnęliśmy śmiechem.
W salonie spotkaliśmy obściskujących się Pawła i Karolinę.
-Moglibyście przynajmniej oszczędzić wszystkim tego widoku. – powiedziałam i skrzywiłam się z obrzydzeniem.
-Jakoś ci to nie przeszkadzało jak sama tak ze mną robiłaś. – odgryzł się chłopak.
-Jasne fajnie, ale my nie robiliśmy tego przy ludziach.
-I tak już wychodzisz, więc co to za różnica?
-A może będziemy tu siedzieć? Mój dom więc mam prawo robić w nim co chce. Mogę nawet pieprzyć się z nimi wszystkimi na środku salonu i ch*j wam do tego. – powiedziałam i wskazałam na chłopaków.
-Może i ch*j ale chętnie bym na to popatrzył.
-Jesteś obleśny.- skwitowałam jego osobę, wzięłam JiYonga i Seungriego pod ręce i wyszliśmy.
Nie miałam pojęcia gdzie chłopaki chcą iść, więc też nic nie mówiłam i nie przysłuchiwałam się ich rozmowie tylko pogrążyłam się w myślach. Po jakimś czasie chłopaki stanęli.
-Czy ty nas w ogóle słuchasz? – zapytał Kwon.
-Tak… nie… przepraszam myślałam o czymś innym.
-Aha. No niech będzie. Pytałem z kim chcesz być w drużynie?
-A do czego? Gramy w coś?
-Tak w kręgle.
-A kto jest najsłabszy?
- T.O.P i Taeyang. – powiedział chłopak z wyższością i uśmiechną się cwanie.
-No to jestem z nimi.
-Nie chcesz wygrać?
-Oj dziecko, dziecko. Pytanie czy ty chcesz przegrać. Mam średnia 287.
-A to dobrze?
-To bardzo dobrze. – odpowiedział Dong.
-No dobra, to gramy.
Weszliśmy do kręgielni a Choi i Kwon poszli wynająć tor.
-Jeśli jesteś taka dobra w kręgle to może ty sama przeciwko nam? – zaproponował Lee.
-O nie. Tym razem chcemy wam skopać tyłki. – odpowiedział Dong i objął mnie w pasie a ja się tylko uśmiechnęłam.
-No niech ci będzie, tylko żebyś tym razem nie płakał i się wściekał, że znowu przegrałeś. – odgryzł się Lee.
-O to się nie bój skarbie, tym razem nie przegra. – odpowiedziałam chłopakowi z uśmiechem.
Po chwili przyszli Kwon i Choi.
-Ok., te dwa tory są nasze. Ustaliliście już to z kim jest w drużynie?
-Tak, ja jestem z Lidką i Choi’em. – odpowiedział szybko Dong jak tylko Lee otwierał usta, zaśmiałam się.
-No niech będzie.- powiedział wyraźnie zły chłopak.
-Wiec wychodzi na to, że ja jestem z tobą panda i z Dae. Ej, ale gdzie on jest?
-Coś mi się wydaje, że zaraz wróci z jedzeniem. – odpowiedział T.O.P.
Miał racje, nie minęło 5 minut a chłopak wrócił z górą jedzenia i picia.
-Ty chyba serio jesteś głodny? – zapytałam chłopaka
-No tak troszkę, ale to dla nas wszystkich. Chyba nie za mało wziąłem, co? – przestraszył się chłopak i jednocześnie zrobił taką strasznie śmieszną minę.
-No coś ty. – powiedziałam i zaczęłam się z niego śmiać.
-A już się martwiłem. To z kim jestem w drużynie?
-Z Kwonem i Lee’em.
-Ty chcesz przegrać?
-Ona ma średnią 287. – powiedział Choi. – Jakbyś nie uciekł po jedzenie to byś słyszał.
-Ejjjj… Ale ja nie chcę przegrać.
-Hahaha, nie przesadzaj, dam wam fory.
- No dobra, a żeby było jeszcze ciekawiej to załóżmy się o coś.
-O co?
-Już wiem. - krzyknął JiYong- Przegrana drużyna będzie musiała, przebrać się za dziewczyny, ewentualnie chłopaka - zwrócił się do mnie- i chodzić przez godzinę po centrum handlowym z tabliczką "FREE HUG". Co wy na to?
-Wchodzę w to? - uśmiechnęłam się cwanie i podałam chłopakowi rękę. Momentalnie poczułam jak ktoś ciągnie mnie do tyłu. Był to Seung Hyun.
-Co jak co, ale oni dobrze wyglądają jako dziewczyny. O sobie tego powiedzieć tego nie mogę.
-Nie martw się. będzie dobrze- uśmiechnęłam się do chłopaka. 
Chwilę później zaczęła się emocjonująca gra.

piątek, 21 lutego 2014

Big Bang cz. IX

Tej nocy nic mi się nie śniło. Budzik zadzwonił mi o 08:00 więc wstałam i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Ubrałam się w mundurek poprawiając go tak aby było mi wygodnie, zgarnęłam wszystkie potrzebne rzeczy do torby i wyszłam z pokoju. W kuchni była mama i cała trójka zdrajców. Przywitałam się z mamą,  wzięłam sobie miskę płatków i usiadłam przed telewizorem. Włączyłam jakiś koreański kanał muzyczny gdzie akurat leciała piosenka BB- Number1. Kiedy piosenka się skończyła spojrzałam na zegarek. Była 08:42 więc odstawiłam miseczkę do zmywarki.
-Nie wiem, o której będę wiec nie czekaj na mnie.
-Dobrze. A spotykasz się dzisiaj z Ji Yong’iem?
-Tak, a coś się stało?
-Nie nic, tak tylko pytam. No dobrze idź już bo się spóźnisz i tym razem nie oddawaj nauczycielowi.
-Ta ta, jasne. – powiedziałam na odczepne i wyszłam.
Na dworze było przyjemnie. Słońce świeciło więc założyłam okulary przeciw słoneczne i ruszyłam przez park w stronę szkoły. Pod bramą czekała na mnie Sooyong.
-Cześć, jak leci? – zapytała
-Dobrze, a u ciebie?
-Też, a teraz opowiadaj co to za chłopak, z którym wczoraj byłaś w parku.
-Co, jaki chłopak? Aaa, już kojarzę. To zwykły przyjaciel.
-Z przyjacielem się nie całuję w taki sposób.
-Po prostu byłam wściekła na mojego byłego chłopaka i tak jakoś wyszło…
-… że pocałowałaś przyjaciela. – dokończyła Sooyong.
-No tak, ale chodź już bo znowu dostaniemy, później ci opowiem całą historie.
-Ok. – odparła dziewczyna i poszłyśmy na lekcje.
Tak się złożyło, że na pierwszej lekcji mieliśmy zastępstwo z tym samym nauczycielem, którego wczoraj uderzyłam w nos.
-O witam. Dzisiaj panienka już mnie nie uderzy?
-Jeśli nie będzie takiej potrzeby. – odpowiedziałam grzecznie, chociaż za to pytanie już miałam ochotę mu przyłożyć.
-To dobrze. A teraz usiądź w ławce i się przygotuj do lekcji.
Wszystkie lekcje minęły bardzo szybko, gdy tylko wyszłam przed szkołę Sooyong mnie złapała.
-Miałaś mi opowiedzieć o co się wściekłaś na swojego eks.
-Wczoraj dowiedziałam się, ze jest z moją najlepszą przyjaciółką.
-Ciągle coś do niego czujesz?
-Nawet nie o to chodzi. Bo my zerwaliśmy miesiąc temu jak się tutaj przeprowadziłam a ja się dowiaduje, że oni są razem już 8 miesięcy. No wybacz ale o to, to można się wnerwić.
-Uaa. Masz racje. Patrz to nie twój ‘’przyjaciel’’? – przerwała i wskazała chłopaka, który opiera się o murek przy bramie i patrzy w stronę wejścia do szkoły.
-Może i on. – pauza- Tak to on, zapomniałam, że się z nim umówiłam. Muszę iść. Pa
-Pa

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~
Tą częścią się żegnam bo nie będzie mnie przez jakiś czas. Mam nadzieje, że za bardzo smutni to nie będziecie :P
No to papa :*

Big Bang cz. VIII

-Jeszcze raz dzięki. – wzięłam chłopaka pod rękę i znowu wtuliłam się w niego. Nie chciałam mu robić żadnych nadziei, po prostu potrzebowałam tego. Po jakichś 20 minutach byliśmy już pod moim domem.
-Jeszcze raz wielkie dzięki za dzisiaj. Wejdziesz?
-Dziękuję za zaproszenie ale muszę wracać, piosenki same się nie napiszą. – zażartował i uśmiechnął się tak jak kochałam. Odwzajemniłam uśmiech. – O której jutro kończysz lekcje?
-Ok. 15. A co chcesz mnie odwiedzić?
-Jasne, pójdziemy gdzieś. Nie chcę abyś cały czas była smutna.
-Jak widać, jako jedyny się o mnie troszczysz. Dziękuje ci. Dobranoc.- chciałam pocałować chłopaka w policzek ale on tak przychylił głowę, że trafiłam w usta. – Pozdrów chłopaków.- powiedziałam i uciekłam do domu.
-Nareszcie jesteś. Martwiłam się. – gdy tylko zamknęłam drzwi mama podeszła do mnie i przytuliła jakby mnie co najmniej rok nie widziała.
-Trzeba było zadzwonić. – oderwałam ją od siebie.
-Wiem, ale chciałam żebyś trochę ochłonęła po wydarzeniu w parku.
-Skąd o tym wiesz? Aaa. Już się pochwalili jaką to są szczęśliwą parą?- syknęłam z jadem.
-Nie, powiedzieli co zaszło. Wiesz, że zawsze jestem po twojej stronie, ale tym razem muszę stanąć po ich stronie.
-Co? Czyli dobrze, że mnie okłamywali? Cała trójka!
-Nie. Chodzi o to, że nie mogą wrócić do Polski. Wiesz, że bilety z Polski do Korei są drogie. Nie stać ich żeby kupili nowe. Więc muszą zostać te dwa tygodnie.
-Tylko oby nie wchodzili mi w drogę. – powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Na schodach spotkałam Karolinę.
-Lidia…
-Nie wchodź mi w paradę i zejdź z drogi. – włożyłam w te 9 wyrazów tyle jadu ile potrafiłam. Podziałało. Dziewczyna zamknęła usta i odsunęła się na bok. Weszłam do pokoju, wzięłam laptopa z biurka i wyciągnęłam się na łóżku. Weszłam na facebook’a, twitter’a i pooglądałam trochę filmików na youtube. Odłożyłam laptopa na bok i poszłam do łazienki wziąć długą relaksującą kąpiel. Odkręciłam wodę i nalałam mojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu cytryny. Związałam włosy w kok, zdjęłam ubrania i weszłam do wanny.
-‘’O tak, po całym dniu tego potrzebowałam’’- pomyślałam i zamknęłam oczy. Kiedy otworzyłam je z powrotem woda była już całkowicie zimna. Spojrzałam na zegarek, który wisiał na ścianie, była 00:50. Szybko wstałam, wzięłam ręcznik i owinęłam się nim. Podeszłam do szafy i wyjęłam pidżamę. Szybko się ubrałam i rozczesałam włosy. Wróciłam z  powrotem do łazienki po telefon i poszłam prosto do łóżka. Położyłam się i przykryłam kołdrą pod samą szyje i jeszcze spojrzałam na wyświetlacz telefonu i zobaczyłam, ze mam 1 nieprzeczytaną wiadomość.

Od: Kwon
„Słodkich snów od całego BB. P.s. Przepraszam, że cię pocałowałem. Nie powinienem. J


Było już za późno aby odpisać, na pewno już spał. Położyłam więc telefon na szafce nocnej i poszłam spać.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Big Bang cz. VII

I znowu mnie nie było xD
To już chyba będzie taka norma, że co jakiś czas będę znikać :D
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~


Na progu przywitała mnie mama jakoś tak niezwykle podekscytowana.
-Kochanie masz gości w pokoju. – powiedziała po polsku. 
Zdjęłam Astrze obróżkę i sobie buty i poszłam do pokoju. Weszłam do pomieszczenie i o mało nie zemdlałam z wrażenia. Na moim łóżku siedziały moje najlepsze przyjaciółki z Polski razem z moim byłym chłopakiem. Od razu do nich podbiegłam i przytuliłam wszystkich.
-O matko co wy tu robicie?
-Dusimy się i nie możemy złapać tchu. – powiedziała Karolina.
-Przepraszam po prostu strasznie się cieszę, że was widzę. Dlaczego mi nie powiedzieliście, że przylatujecie?
-Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę i jak widać się udało. – powiedziała Justyna
-I to jeszcze jak. Ale przecież Paweł do mnie dzwonił z jakieś 2 godziny temu i mówił, że musi już kończyć po jutro szkoła.- powiedziałam.- Kłamałeś?- zwróciłam się do chłopaka.
-Tak, byliśmy już na lotnisku i czekaliśmy na bagaże. Przepraszam one zabroniły mi mówić, że przylatujemy. Po za tym to niespodzianka.
-Boże tak strasznie się cieszę, że mam was tu ze sobą, aż przez…
-Dwa tygodnie. – dokończyła Justyna
-Aaaaa… Zaraz chyba zemdleje.
-Nie, tylko nie to. Chcesz może świeżego powietrza??? Albo jeszcze lepiej. Pokaż nam okolice i się w ogóle przejdźmy. – powiedział Paweł.
-Ok. no to chodźmy.
Zeszliśmy do kuchni, akurat mama gotowała obiad.
-Musicie jeszcze trochę poczekać na obiad.
-To dobrze się składa bo chcieliśmy się trochę przejść.
-No ok., tylko nie za długo. A z resztą zadzwonię jak obiad będzie gotowy.
-Ok. To pa.
-PA. Bawcie się dobrze.
-Na pewno będziemy!. – krzyknęłam na wychodne.

Skierowaliśmy się w stronę parku i usiedliśmy na trawie przy stawie. Chłopak oparł się o drzewo a ja o niego, a dziewczyny oparły się na łokciach na trawie.
-Tęskniłam za tymi czasami spędzonymi z wami.- powiedziałam
-Tak samo jak my za tobą.
Nagle po drugiej stronie stawu zobaczyłam Kwona spacerującego z Gaho. Chyba tez mnie zobaczył bo się blado uśmiechną.
-Nie obrazicie się jak was na chwile opuszczę?
-Nie jasne, że nie. Tylko nie za długo, stęskniłem się za tobą.- powiedział chłopak i pocałował mnie w czubek głowy.
Wstałam i podbiegłam do Kwona.
-Przepraszam za to jak się zachowałam u was w domu.
-Nic się nie stało. Serio.
-Nie jesteście źli, albo coś w tym stylu?
-No coś ty. Na ciebie nie da się być złym. – powiedział i znowu uśmiechną się smutno.
-Ale przecież widzę, ze coś cię trapi. Coś się stało?
-Mogłem coś powiedzieć, albo jakoś zareagować na to co powiedział Choi.
-Ej… No o taką drobnostkę jesteś smutny? Przecież nic się nie stało.
-Ale widziałem jak zareagowałaś.
-Jestem już po prostu trochę przewrażliwiona. Może kiedyś powiem ci całą prawdę.
-Dzięki, że tak mi ufasz.
-Do usług. – zacytowałam go a on uśmiechną się tak jak lubię. Po tym go przytuliłam.
-A to za co?- zdziwił się lider.
-Za to, że jesteś. A właśnie chcesz poznać moich przyjaciół?
-Są tutaj? Myślałem, że są w Polsce.
-No ja też, ale chcieli zrobić mi niespodziankę.
-To ja wam nie będę przeszkadzać.
-Oj come on. Ty poznałeś mnie z resztą Bangu więc ja chyba mogę poznać cię z moimi przyjaciółmi.
-Nie będę wam przeszkadzać?
-Coś ty. Będą tu dwa tygodnie, więc spoko.
-No dobra.
Podeszłam z Kwonem i Gaho do Pawła i dziewczyn.
-A to kto? – zapytał Paweł
-To jest Kwon i jego pies Gaho.
Zwróciłam się do Kwona.
-A to są Paweł, Karolina i Justyna. Od razu ostrzegam bo oni nie umieją koreańskiego a angielski idzie im jak krew z nosa.
-Będzie dobrze.- powiedział chłopak i uśmiechnął się tak jak lubię, a ja odwzajemniłam uśmiech.
-Czego się tak szczerzysz to tego żółtka? Miałaś spędzić ten czas z nami.
-Przestań się czepiać Paweł. – spojrzałam na rękę chłopaka a on trzymał nią za rękę Karoliny. – co to znaczy? Jesteście razem?
-yyy, no ten...tak – powiedziała dziewczyna i oparła głowę o ramie chłopaka.
-Jak długo? – uśmiechnęłam się. Nie byłam już z Pawłem miesiąc więc to było coś nowego.
-Będzie już osiem miesięcy. – odpowiedziała dziewczyna.
-CO!!!!! WTEDY KIEDY MY BYLIŚMY RAZEM!!!!!! -wydarłam się zwracając na siebie uwagę wszystkich w pobliżu kilometra
-Nudna byłaś a ja potrzebowałem odmiany. – powiedział i pocałował Karolinę w usta.
-To fajnie. Ja jestem z Kwonem. Słodki jest, no nie? – byłam wściekła na nich wszystkich wiec wykorzystałam to, że chłopak stał obok mnie i pocałowałam go w usta a później przytuliłam się do niego. On mnie obiął i pocałował w czubek głowy. – Wiecie co zapomniałam, że się z nim umówiłam. Więc wybaczcie, że was zostawię. Albo wiecie co? Mam w dupie co sobie pomyślicie. – wzięłam chłopaka za rękę i odciągnęłam od moich „przyjaciół”, do których powiedziałam na odchodne.-Obym jak wrócę do domu was nie widziała. Lepiej wracajcie do Polski i nie obchodzi mnie to, że dopiero przyjechaliście. Nie chce was już znać.
Odeszliśmy od moich tak zwanych przyjaciół i w bezpiecznej odległości puściłam rękę Kwona.
-Przepraszam, nie wiedziałam co robić. – powiedziałam i głos coraz bardziej mi się załamywał.
-Nic się nie stało. Mogę wiedzieć co zrobili, że tak zareagowałaś?
-Paweł i Karolina są razem. Od 8 miesięcy. A my się rozstaliśmy miesiąc temu. – nie wytrzymałam, wtuliłam się w Kwona jak mała dziewczynka i zaczęłam płakać. A on już o nic mnie nie pytał tylko pozwalał abym moczyła mu bluzkę. Nie wiem jak długo tak staliśmy ale przez ten cały czas chłopak tulił mnie do siebie i głaskał po głowie mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Gdy przestałam płakać odkleiłam się od chłopaka i zobaczyłam, że zaczęło robić się ciemno. Zadrżałam z zimna. I spojrzałam na zegarek. 18:39
-Dzięki, że już o  nic nie pytałeś. Muszę wracać. Do zobaczenia.

-Poczekaj, odprowadzę cię. Nie chcę aby coś ci się stało, poza tym mamy psa obronnego. – powiedział Kwon i pokazał na Gaho. Rozbawiło mnie to trochę.

wtorek, 18 czerwca 2013

Big Bang cz. VI

Bardzo was przepraszam za moją niezwykle długą nieobecność... Miałam kilka spraw, które musiałam załatwić no plus jeszcze szkoła, w miarę ogarnąć oceny bo cały Maj miałam praktyki i zbytnio nie wchodziłam na internet. No ale już jestem i będę kontynuowała prowadzenie bloga :)
http://24.media.tumblr.com/cb33212ccde02618954e2380b7fdda81/tumblr_mk2129iYyr1s86tsao1_400.gif

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

Na dworze wiał przyjemny wiatr. Poszłam z powrotem do parku i usiadłam na ławce w pobliżu stawu. Wspomnienie, o którym starałam się zapomnieć wróciło ze zdwojoną siłą.


RETROSPEKCJA

-Mamo, dlaczego płaczesz? Co się stało?
-Nic kochanie. – powiedziała kobieta szlochając głośno.
-Zostaw ją, ma za swoje. – powiedział ojciec.
-Co jej zrobiłeś?
-Okłamała mnie to dostała. Mówiła, że nie ruszała pilota od telewizora.
-Tylko dlatego ją uderzyłeś?
-Zamknij się smarkulo. To ja tu rządze nie wy. Macie się odnosić do mnie z szacunkiem.
-Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
Oczy ojca pociemniały i jak w jakimś amoku zaczął  bić 14-sto letnia dziewczynkę gdzie tylko się dało. Kobieta próbowała ją osłonić własnym ciałem, ale została pchnięta na szafkę i się osunęła na podłogę.
-MAMO!!!
Dziewczynka próbowała podejść do mamy, ale została szarpnięta za włosy i odrzucona na drugi koniec salonu. Uderzyła głową o szklany stolik i również straciła przytomność.

KONIEC RETROSPEKCJI 

Scenka mignęła mi przed oczami tak szybko jak wtedy kiedy to się działo. Podwinęłam kolana pod brodę i zaczęłam płakać. Astra położyła się pod ławką i czekała spokojnie na powrót do domu.
-Zapomniałaś telefonu.
Podniosłam głowę i zobaczyłam nade mną stojącego Lee’ego z wyciągniętym w moją stronę telefonem.
-Dzięki. – powiedziałam i wzięłam od niego urządzenie. Chłopak usiadł obok mnie i patrząc na staw powiedział.
-Wiesz. Kwon nie przyprowadził do tej pory ani jednej dziewczyny do domu. – teraz odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie.- Widać, że bardzo mu się spodobałaś.
-Przecież mnie w ogóle nie zna. Spotkaliśmy się może jakieś 2-3 godziny temu.
-On jest chłopakiem bardzo porywczym. Tyle razy się zakochiwał bez wzajemności, że jak głupi szuka szczęścia. Może teraz mu się uda. Jak sadzisz?
-No ale chyba nie ze mną?
-Czemu nie? Jesteś dokładnie w jego typie.
-Ale mi się podoba zupełnie kto inny. I wcale nie mieszka w Polsce.
-Mogę wiedzieć kto? Jak nie chcesz to nie mów.
-Ty mi się podobasz.- chwila ciszy. – Muszę już iść.- wstałam z ławki. Astra też się podniosła i zaczęła szarpać mnie w stronę domu. Chłopak też się podniósł i złapał mnie za rękę zmuszając bym na niego spojrzała.

-Szczerze mówią to jestem w szoku, że akurat ja. Każda dziewczyna wybiera albo Kwon'a albo Choi’ego, czasami zdarza się taż Dong, ale nie ja. Schlebia mi to. – uśmiechną się nawet słodziej niż JiYong.- W telefonie zapisaliśmy ci nasze numery. Zadzwoń czasem. – powiedział i cmoknął mnie w policzek, po czym odwrócił się i poszedł w stronę swojego domu. Ja też się odwróciła i poszłam do swojego domu.

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~
Wiem, że bardzo krótkie ale nie wiec do pisać... Jedno jest pewne, akcja na pewno się rozkręci ^_^

sobota, 9 marca 2013

Big Bang cz. V

Bez zbędnych ceregieli kolejna dawka głupoty! ^^
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~


-Hey. Robicie coś?[...] To dobrze, bo przyprowadzę kogoś abyście się poznali. […] Tak, zaraz będziemy. […] Pa.

-Czyli nie mam wyboru?
-Nie. Oni też chcą cie poznać.
-No ok, jakoś muszę to przeżyć.
-Nie będzie tak źle.
-Obyś miał racje.
-Zawsze mam. – powiedział chłopak i przeszliśmy przez park do ich Bangowego domu. Po 20 minutach spacerkiem byliśmy pod drzwiami. Kwon wyjął klucze i otworzył drzwi. W środku pachniało świeżymi cytrusami. Weszliśmy trochę dalej i zdjęliśmy buty. W tym momencie stało się coś czego się nie spodziewałam. Astra szarpnęła za smycz w rezultacie czego ja się przewróciłam na Kwon'a i puściłam ją.
-Przepraszam za nią.
-Nic się nie stało. Teraz już wiem, że lecisz na mnie. – odpowiedział i znowu się szeroko uśmiechnął.
-Ha ha. Chodź, nie chce aby Astra coś zepsuła. A i nie mów chłopakom, że jestem waszą fanką. Od razu zaczną mnie oceniać.
-Nie ma sprawy.
Weszliśmy do salonu połączonego z kuchnią. T.O.P i Taeyang grali na konsoli, Seungri czytał jakąś książkę a Daesung coś gotował sadząc po zapachu w kuchni. Wszyscy jak na zawołanie oderwali się od swoich zajęć gdy weszłam za Ji Yong'iem.
-Cześć chłopaki, chciałbym wam przedstawić Lidkę, dziewczynę z parku i jej psa, który gdzieś tu biega.
-Hej, jak się masz? – powiedział Taeyang i wstał z dywanu. – Jestem Dong. A twój pies gdzieś tu bawi się z Bossem. – powiedział i podał mi smycz z obrożą Astry.
-Dzięki. Mam nadzieje, że nie zrobi mu krzywdy.
-Nie, poradzą sobie.
-Jestem Choi, najseksowniejszy, najstarszy i najzabawniejszy.
-Lidka. – powiedziałam i podaliśmy sobie ręce.
-Seungri. A w kuchni jest Kang ale słucha muzyki więc nie słyszy, że mamy gościa. – chłopak wstał z kanapy i rzucił w Kanga poduszką.
-Przestań, wszystko słyszę, ale jak przestane mieszać to się przypali. Cześć.
Podeszłam do chłopaka z kuchni.
-Co gotujesz?
-Eksperymentuje na razie, ale lubię gotować.
-To tak samo jak ja, mogę ci podać przepis na genialną zupę-krem czosnkową*.
-Jasne czemu nie.
Znowu telefon zaczął mi dzwonić.
-Chyba zmienię numer.
-Kto tym razem? – zapytał Kwon. Spojrzałam na ekran. MAMA.
-Moja mama, przecież widziałam się z nią 40 minut temu. Dobra odbiorę bo będę miała przesrane.

ROZMOWA TELEFONICZNA PO POLSKU

-Co się TYM razem stało?
-Na 7-mym kanale są ci twoi Koreańczycy.
-Wow wreszcie nauczyłaś się, że oni są Koreańczykami. A w ogóle to dziękuje, że mi powiedziałaś ale ja ich widzę na żywo właśnie.
-Jak to na żywo?
-Chłopak, z którym przyszłam do domu jest liderem tej że grupy.
-Aha. No to fajnie. Tylko nie wróć na późno. Kocham cię.
-Ja ciebie też. Pa.

KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ

-Coś się stało, teraz byłaś wręcz miła. – powiedział Kwon.
-Nic się nie stało.
-Aha.
-Kto chcę spróbować mojego dzieła? – zapytał Kang.
-Ja z wielką chęcią.- powiedziałam a chłopak podał mi łyżkę. Spróbowałam, ale czegoś mi brakowało. Chłopaki każdy po kolei próbowali.
-Nie chce wyjść na mądralińska, ale sadze, że byłby bardziej wyrazisty smak jakbyś dodał trochę tymianku.
-Ok., spróbujmy. – powiedział Azjata i wsypał trochę tymianku do garnka. Wszyscy znów spróbowali sosu.
-Ej, teraz to mi smakuje. – powiedział Lee. – Dobra jesteś w te klocki.
-Dzięki. W Polsce moja mama miała własną restauracje, to się uczyłam od niej. Może wpadniecie kiedyś do nas na kolacje, ugotuje coś z nią.
-Chętnie, dziękujemy za zaproszenie.
-Opowiedz nam coś o sobie. Np. czemu wyjechałaś z Polski? – zapytał Choi.
-Ehm… - zamyśliłam się, nie mogłam powiedzieć im prawdy. – Tu są lepsze szkoły muzyczne.
-Dobra, powiedzmy, ze kupuje ten kit.
-Nie musisz go kupować, ale prawdy też ci nie powiem. Samo wspomnienie tego za bardzo boli.
-Nam możesz zaufać.
-Ale ja nie chce nikomu ufać, bo się zawsze zawodzę. Lepiej już pójdę.- wyszłam z kuchni i poszłam do holu. Założyłam buty i zawołałam psa. Na szczęście od razu przybiegła. Założyłam jej obróżkę i powiedziałam. – Na prawdę miło było was poznać. Na razie.
Na dworze wiał przyjemny wiatr. Poszłam z powrotem do parku i usiadłam na ławce w pobliżu stawu. Wspomnienie, o którym starałam się zapomnieć wróciło ze zdwojoną siłą.

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

* na prawdę mogę podać przepis na tą zupę jeśli ktoś chcę ^^ tylko od razy ostrzegam, zupa jest bardzo kaloryczna i najlepiej nadaje się na zimowe wieczory kiedy trzeba się rozgrzać ^^