I znowu mnie nie było xD
To już chyba będzie taka norma, że co jakiś czas będę znikać :D
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~
Na progu przywitała mnie mama jakoś
tak niezwykle podekscytowana.
-Kochanie masz gości w pokoju. –
powiedziała po polsku.
Zdjęłam Astrze obróżkę i sobie buty i poszłam do pokoju. Weszłam do pomieszczenie i o mało nie zemdlałam z wrażenia. Na moim łóżku
siedziały moje najlepsze przyjaciółki z Polski razem z moim byłym chłopakiem.
Od razu do nich podbiegłam i przytuliłam wszystkich.
-O matko co wy tu robicie?
-Dusimy się i nie możemy złapać tchu.
– powiedziała Karolina.
-Przepraszam po prostu strasznie się
cieszę, że was widzę. Dlaczego mi nie powiedzieliście, że przylatujecie?
-Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę i
jak widać się udało. – powiedziała Justyna
-I to jeszcze jak. Ale przecież Paweł
do mnie dzwonił z jakieś 2 godziny temu i mówił, że musi już kończyć po jutro
szkoła.- powiedziałam.- Kłamałeś?- zwróciłam się do chłopaka.
-Tak, byliśmy już na lotnisku i
czekaliśmy na bagaże. Przepraszam one zabroniły mi mówić, że przylatujemy. Po
za tym to niespodzianka.
-Boże tak strasznie się cieszę, że mam
was tu ze sobą, aż przez…
-Dwa tygodnie. – dokończyła Justyna
-Aaaaa… Zaraz chyba zemdleje.
-Nie, tylko nie to. Chcesz może świeżego powietrza??? Albo jeszcze lepiej. Pokaż nam okolice i się w ogóle
przejdźmy. – powiedział Paweł.
-Ok. no to chodźmy.
Zeszliśmy do kuchni, akurat mama
gotowała obiad.
-Musicie jeszcze trochę poczekać na
obiad.
-To dobrze się składa bo chcieliśmy
się trochę przejść.
-No ok., tylko nie za długo. A z
resztą zadzwonię jak obiad będzie gotowy.
-Ok. To pa.
-PA.
Bawcie się dobrze.
-Na pewno
będziemy!. – krzyknęłam na wychodne.
Skierowaliśmy
się w stronę parku i usiedliśmy na trawie przy stawie. Chłopak oparł się o
drzewo a ja o niego, a dziewczyny oparły się na łokciach na trawie.
-Tęskniłam
za tymi czasami spędzonymi z wami.- powiedziałam
-Tak samo
jak my za tobą.
Nagle po
drugiej stronie stawu zobaczyłam Kwona spacerującego z Gaho. Chyba tez mnie
zobaczył bo się blado uśmiechną.
-Nie
obrazicie się jak was na chwile opuszczę?
-Nie
jasne, że nie. Tylko nie za długo, stęskniłem się za tobą.- powiedział chłopak
i pocałował mnie w czubek głowy.
Wstałam i
podbiegłam do Kwona.
-Przepraszam
za to jak się zachowałam u was w domu.
-Nic się
nie stało. Serio.
-Nie
jesteście źli, albo coś w tym stylu?
-No coś
ty. Na ciebie nie da się być złym. – powiedział i znowu uśmiechną się smutno.
-Ale
przecież widzę, ze coś cię trapi. Coś się stało?
-Mogłem
coś powiedzieć, albo jakoś zareagować na to co powiedział Choi.
-Ej… No o
taką drobnostkę jesteś smutny? Przecież nic się nie stało.
-Ale
widziałem jak zareagowałaś.
-Jestem
już po prostu trochę przewrażliwiona. Może kiedyś powiem ci całą prawdę.
-Dzięki,
że tak mi ufasz.
-Do usług.
– zacytowałam go a on uśmiechną się tak jak lubię. Po tym go przytuliłam.
-A to za
co?- zdziwił się lider.
-Za to, że
jesteś. A właśnie chcesz poznać moich przyjaciół?
-Są tutaj?
Myślałem, że są w Polsce.
-No ja
też, ale chcieli zrobić mi niespodziankę.
-To ja wam
nie będę przeszkadzać.
-Oj come on. Ty poznałeś mnie z resztą Bangu więc ja chyba mogę poznać cię z moimi
przyjaciółmi.
-Nie będę
wam przeszkadzać?
-Coś ty.
Będą tu dwa tygodnie, więc spoko.
-No dobra.
Podeszłam
z Kwonem i Gaho do Pawła i dziewczyn.
-A to kto?
– zapytał Paweł
-To jest
Kwon i jego pies Gaho.
Zwróciłam
się do Kwona.
-A to są
Paweł, Karolina i Justyna. Od razu ostrzegam bo oni nie umieją koreańskiego a
angielski idzie im jak krew z nosa.
-Będzie
dobrze.- powiedział chłopak i uśmiechnął się tak jak lubię, a ja odwzajemniłam
uśmiech.
-Czego się
tak szczerzysz to tego żółtka? Miałaś spędzić ten czas z nami.
-Przestań
się czepiać Paweł. – spojrzałam na rękę chłopaka a on trzymał nią za rękę
Karoliny. – co to znaczy? Jesteście razem?
-yyy, no ten...tak –
powiedziała dziewczyna i oparła głowę o ramie chłopaka.
-Jak
długo? – uśmiechnęłam się. Nie byłam już z Pawłem miesiąc więc to było coś nowego.
-Będzie
już osiem miesięcy. – odpowiedziała dziewczyna.
-CO!!!!!
WTEDY KIEDY MY BYLIŚMY RAZEM!!!!!! -wydarłam się zwracając na siebie uwagę wszystkich w pobliżu kilometra
-Nudna
byłaś a ja potrzebowałem odmiany. – powiedział i pocałował Karolinę w usta.
-To
fajnie. Ja jestem z Kwonem. Słodki jest, no nie? – byłam wściekła na nich
wszystkich wiec wykorzystałam to, że chłopak stał obok mnie i pocałowałam go w
usta a później przytuliłam się do niego. On mnie obiął i pocałował w czubek
głowy. – Wiecie co zapomniałam, że się z nim umówiłam. Więc wybaczcie, że was zostawię.
Albo wiecie co? Mam w dupie co sobie pomyślicie. – wzięłam chłopaka za rękę i
odciągnęłam od moich „przyjaciół”, do których powiedziałam na odchodne.-Obym
jak wrócę do domu was nie widziała. Lepiej wracajcie do Polski i nie obchodzi
mnie to, że dopiero przyjechaliście. Nie chce was już znać.
Odeszliśmy
od moich tak zwanych przyjaciół i w bezpiecznej odległości puściłam rękę Kwona.
-Przepraszam,
nie wiedziałam co robić. – powiedziałam i głos coraz bardziej mi się załamywał.
-Nic się
nie stało. Mogę wiedzieć co zrobili, że tak zareagowałaś?
-Paweł i
Karolina są razem. Od 8 miesięcy. A my się rozstaliśmy miesiąc temu. – nie
wytrzymałam, wtuliłam się w Kwona jak mała dziewczynka i zaczęłam płakać. A on
już o nic mnie nie pytał tylko pozwalał abym moczyła mu bluzkę. Nie wiem jak
długo tak staliśmy ale przez ten cały czas chłopak tulił mnie do siebie i
głaskał po głowie mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Gdy przestałam płakać
odkleiłam się od chłopaka i zobaczyłam, że zaczęło robić się ciemno. Zadrżałam
z zimna. I spojrzałam na zegarek. 18:39
-Dzięki,
że już o nic nie pytałeś. Muszę wracać.
Do zobaczenia.
-Poczekaj,
odprowadzę cię. Nie chcę aby coś ci się stało, poza tym mamy psa obronnego. –
powiedział Kwon i pokazał na Gaho. Rozbawiło mnie to trochę.