sobota, 9 marca 2013

Big Bang cz. V

Bez zbędnych ceregieli kolejna dawka głupoty! ^^
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~


-Hey. Robicie coś?[...] To dobrze, bo przyprowadzę kogoś abyście się poznali. […] Tak, zaraz będziemy. […] Pa.

-Czyli nie mam wyboru?
-Nie. Oni też chcą cie poznać.
-No ok, jakoś muszę to przeżyć.
-Nie będzie tak źle.
-Obyś miał racje.
-Zawsze mam. – powiedział chłopak i przeszliśmy przez park do ich Bangowego domu. Po 20 minutach spacerkiem byliśmy pod drzwiami. Kwon wyjął klucze i otworzył drzwi. W środku pachniało świeżymi cytrusami. Weszliśmy trochę dalej i zdjęliśmy buty. W tym momencie stało się coś czego się nie spodziewałam. Astra szarpnęła za smycz w rezultacie czego ja się przewróciłam na Kwon'a i puściłam ją.
-Przepraszam za nią.
-Nic się nie stało. Teraz już wiem, że lecisz na mnie. – odpowiedział i znowu się szeroko uśmiechnął.
-Ha ha. Chodź, nie chce aby Astra coś zepsuła. A i nie mów chłopakom, że jestem waszą fanką. Od razu zaczną mnie oceniać.
-Nie ma sprawy.
Weszliśmy do salonu połączonego z kuchnią. T.O.P i Taeyang grali na konsoli, Seungri czytał jakąś książkę a Daesung coś gotował sadząc po zapachu w kuchni. Wszyscy jak na zawołanie oderwali się od swoich zajęć gdy weszłam za Ji Yong'iem.
-Cześć chłopaki, chciałbym wam przedstawić Lidkę, dziewczynę z parku i jej psa, który gdzieś tu biega.
-Hej, jak się masz? – powiedział Taeyang i wstał z dywanu. – Jestem Dong. A twój pies gdzieś tu bawi się z Bossem. – powiedział i podał mi smycz z obrożą Astry.
-Dzięki. Mam nadzieje, że nie zrobi mu krzywdy.
-Nie, poradzą sobie.
-Jestem Choi, najseksowniejszy, najstarszy i najzabawniejszy.
-Lidka. – powiedziałam i podaliśmy sobie ręce.
-Seungri. A w kuchni jest Kang ale słucha muzyki więc nie słyszy, że mamy gościa. – chłopak wstał z kanapy i rzucił w Kanga poduszką.
-Przestań, wszystko słyszę, ale jak przestane mieszać to się przypali. Cześć.
Podeszłam do chłopaka z kuchni.
-Co gotujesz?
-Eksperymentuje na razie, ale lubię gotować.
-To tak samo jak ja, mogę ci podać przepis na genialną zupę-krem czosnkową*.
-Jasne czemu nie.
Znowu telefon zaczął mi dzwonić.
-Chyba zmienię numer.
-Kto tym razem? – zapytał Kwon. Spojrzałam na ekran. MAMA.
-Moja mama, przecież widziałam się z nią 40 minut temu. Dobra odbiorę bo będę miała przesrane.

ROZMOWA TELEFONICZNA PO POLSKU

-Co się TYM razem stało?
-Na 7-mym kanale są ci twoi Koreańczycy.
-Wow wreszcie nauczyłaś się, że oni są Koreańczykami. A w ogóle to dziękuje, że mi powiedziałaś ale ja ich widzę na żywo właśnie.
-Jak to na żywo?
-Chłopak, z którym przyszłam do domu jest liderem tej że grupy.
-Aha. No to fajnie. Tylko nie wróć na późno. Kocham cię.
-Ja ciebie też. Pa.

KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ

-Coś się stało, teraz byłaś wręcz miła. – powiedział Kwon.
-Nic się nie stało.
-Aha.
-Kto chcę spróbować mojego dzieła? – zapytał Kang.
-Ja z wielką chęcią.- powiedziałam a chłopak podał mi łyżkę. Spróbowałam, ale czegoś mi brakowało. Chłopaki każdy po kolei próbowali.
-Nie chce wyjść na mądralińska, ale sadze, że byłby bardziej wyrazisty smak jakbyś dodał trochę tymianku.
-Ok., spróbujmy. – powiedział Azjata i wsypał trochę tymianku do garnka. Wszyscy znów spróbowali sosu.
-Ej, teraz to mi smakuje. – powiedział Lee. – Dobra jesteś w te klocki.
-Dzięki. W Polsce moja mama miała własną restauracje, to się uczyłam od niej. Może wpadniecie kiedyś do nas na kolacje, ugotuje coś z nią.
-Chętnie, dziękujemy za zaproszenie.
-Opowiedz nam coś o sobie. Np. czemu wyjechałaś z Polski? – zapytał Choi.
-Ehm… - zamyśliłam się, nie mogłam powiedzieć im prawdy. – Tu są lepsze szkoły muzyczne.
-Dobra, powiedzmy, ze kupuje ten kit.
-Nie musisz go kupować, ale prawdy też ci nie powiem. Samo wspomnienie tego za bardzo boli.
-Nam możesz zaufać.
-Ale ja nie chce nikomu ufać, bo się zawsze zawodzę. Lepiej już pójdę.- wyszłam z kuchni i poszłam do holu. Założyłam buty i zawołałam psa. Na szczęście od razu przybiegła. Założyłam jej obróżkę i powiedziałam. – Na prawdę miło było was poznać. Na razie.
Na dworze wiał przyjemny wiatr. Poszłam z powrotem do parku i usiadłam na ławce w pobliżu stawu. Wspomnienie, o którym starałam się zapomnieć wróciło ze zdwojoną siłą.

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

* na prawdę mogę podać przepis na tą zupę jeśli ktoś chcę ^^ tylko od razy ostrzegam, zupa jest bardzo kaloryczna i najlepiej nadaje się na zimowe wieczory kiedy trzeba się rozgrzać ^^

2 komentarze:

  1. przepis xDDD sikam xDDD loffki koffki od Heisiaka xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a chcesz? mogę podać ^^ to wtedy będziesz wyglądać jak "Anna"... if you know what i mean xDDD

      Usuń