wtorek, 18 czerwca 2013

Big Bang cz. VI

Bardzo was przepraszam za moją niezwykle długą nieobecność... Miałam kilka spraw, które musiałam załatwić no plus jeszcze szkoła, w miarę ogarnąć oceny bo cały Maj miałam praktyki i zbytnio nie wchodziłam na internet. No ale już jestem i będę kontynuowała prowadzenie bloga :)
http://24.media.tumblr.com/cb33212ccde02618954e2380b7fdda81/tumblr_mk2129iYyr1s86tsao1_400.gif

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

Na dworze wiał przyjemny wiatr. Poszłam z powrotem do parku i usiadłam na ławce w pobliżu stawu. Wspomnienie, o którym starałam się zapomnieć wróciło ze zdwojoną siłą.


RETROSPEKCJA

-Mamo, dlaczego płaczesz? Co się stało?
-Nic kochanie. – powiedziała kobieta szlochając głośno.
-Zostaw ją, ma za swoje. – powiedział ojciec.
-Co jej zrobiłeś?
-Okłamała mnie to dostała. Mówiła, że nie ruszała pilota od telewizora.
-Tylko dlatego ją uderzyłeś?
-Zamknij się smarkulo. To ja tu rządze nie wy. Macie się odnosić do mnie z szacunkiem.
-Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
Oczy ojca pociemniały i jak w jakimś amoku zaczął  bić 14-sto letnia dziewczynkę gdzie tylko się dało. Kobieta próbowała ją osłonić własnym ciałem, ale została pchnięta na szafkę i się osunęła na podłogę.
-MAMO!!!
Dziewczynka próbowała podejść do mamy, ale została szarpnięta za włosy i odrzucona na drugi koniec salonu. Uderzyła głową o szklany stolik i również straciła przytomność.

KONIEC RETROSPEKCJI 

Scenka mignęła mi przed oczami tak szybko jak wtedy kiedy to się działo. Podwinęłam kolana pod brodę i zaczęłam płakać. Astra położyła się pod ławką i czekała spokojnie na powrót do domu.
-Zapomniałaś telefonu.
Podniosłam głowę i zobaczyłam nade mną stojącego Lee’ego z wyciągniętym w moją stronę telefonem.
-Dzięki. – powiedziałam i wzięłam od niego urządzenie. Chłopak usiadł obok mnie i patrząc na staw powiedział.
-Wiesz. Kwon nie przyprowadził do tej pory ani jednej dziewczyny do domu. – teraz odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie.- Widać, że bardzo mu się spodobałaś.
-Przecież mnie w ogóle nie zna. Spotkaliśmy się może jakieś 2-3 godziny temu.
-On jest chłopakiem bardzo porywczym. Tyle razy się zakochiwał bez wzajemności, że jak głupi szuka szczęścia. Może teraz mu się uda. Jak sadzisz?
-No ale chyba nie ze mną?
-Czemu nie? Jesteś dokładnie w jego typie.
-Ale mi się podoba zupełnie kto inny. I wcale nie mieszka w Polsce.
-Mogę wiedzieć kto? Jak nie chcesz to nie mów.
-Ty mi się podobasz.- chwila ciszy. – Muszę już iść.- wstałam z ławki. Astra też się podniosła i zaczęła szarpać mnie w stronę domu. Chłopak też się podniósł i złapał mnie za rękę zmuszając bym na niego spojrzała.

-Szczerze mówią to jestem w szoku, że akurat ja. Każda dziewczyna wybiera albo Kwon'a albo Choi’ego, czasami zdarza się taż Dong, ale nie ja. Schlebia mi to. – uśmiechną się nawet słodziej niż JiYong.- W telefonie zapisaliśmy ci nasze numery. Zadzwoń czasem. – powiedział i cmoknął mnie w policzek, po czym odwrócił się i poszedł w stronę swojego domu. Ja też się odwróciła i poszłam do swojego domu.

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~
Wiem, że bardzo krótkie ale nie wiec do pisać... Jedno jest pewne, akcja na pewno się rozkręci ^_^

sobota, 9 marca 2013

Big Bang cz. V

Bez zbędnych ceregieli kolejna dawka głupoty! ^^
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~


-Hey. Robicie coś?[...] To dobrze, bo przyprowadzę kogoś abyście się poznali. […] Tak, zaraz będziemy. […] Pa.

-Czyli nie mam wyboru?
-Nie. Oni też chcą cie poznać.
-No ok, jakoś muszę to przeżyć.
-Nie będzie tak źle.
-Obyś miał racje.
-Zawsze mam. – powiedział chłopak i przeszliśmy przez park do ich Bangowego domu. Po 20 minutach spacerkiem byliśmy pod drzwiami. Kwon wyjął klucze i otworzył drzwi. W środku pachniało świeżymi cytrusami. Weszliśmy trochę dalej i zdjęliśmy buty. W tym momencie stało się coś czego się nie spodziewałam. Astra szarpnęła za smycz w rezultacie czego ja się przewróciłam na Kwon'a i puściłam ją.
-Przepraszam za nią.
-Nic się nie stało. Teraz już wiem, że lecisz na mnie. – odpowiedział i znowu się szeroko uśmiechnął.
-Ha ha. Chodź, nie chce aby Astra coś zepsuła. A i nie mów chłopakom, że jestem waszą fanką. Od razu zaczną mnie oceniać.
-Nie ma sprawy.
Weszliśmy do salonu połączonego z kuchnią. T.O.P i Taeyang grali na konsoli, Seungri czytał jakąś książkę a Daesung coś gotował sadząc po zapachu w kuchni. Wszyscy jak na zawołanie oderwali się od swoich zajęć gdy weszłam za Ji Yong'iem.
-Cześć chłopaki, chciałbym wam przedstawić Lidkę, dziewczynę z parku i jej psa, który gdzieś tu biega.
-Hej, jak się masz? – powiedział Taeyang i wstał z dywanu. – Jestem Dong. A twój pies gdzieś tu bawi się z Bossem. – powiedział i podał mi smycz z obrożą Astry.
-Dzięki. Mam nadzieje, że nie zrobi mu krzywdy.
-Nie, poradzą sobie.
-Jestem Choi, najseksowniejszy, najstarszy i najzabawniejszy.
-Lidka. – powiedziałam i podaliśmy sobie ręce.
-Seungri. A w kuchni jest Kang ale słucha muzyki więc nie słyszy, że mamy gościa. – chłopak wstał z kanapy i rzucił w Kanga poduszką.
-Przestań, wszystko słyszę, ale jak przestane mieszać to się przypali. Cześć.
Podeszłam do chłopaka z kuchni.
-Co gotujesz?
-Eksperymentuje na razie, ale lubię gotować.
-To tak samo jak ja, mogę ci podać przepis na genialną zupę-krem czosnkową*.
-Jasne czemu nie.
Znowu telefon zaczął mi dzwonić.
-Chyba zmienię numer.
-Kto tym razem? – zapytał Kwon. Spojrzałam na ekran. MAMA.
-Moja mama, przecież widziałam się z nią 40 minut temu. Dobra odbiorę bo będę miała przesrane.

ROZMOWA TELEFONICZNA PO POLSKU

-Co się TYM razem stało?
-Na 7-mym kanale są ci twoi Koreańczycy.
-Wow wreszcie nauczyłaś się, że oni są Koreańczykami. A w ogóle to dziękuje, że mi powiedziałaś ale ja ich widzę na żywo właśnie.
-Jak to na żywo?
-Chłopak, z którym przyszłam do domu jest liderem tej że grupy.
-Aha. No to fajnie. Tylko nie wróć na późno. Kocham cię.
-Ja ciebie też. Pa.

KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ

-Coś się stało, teraz byłaś wręcz miła. – powiedział Kwon.
-Nic się nie stało.
-Aha.
-Kto chcę spróbować mojego dzieła? – zapytał Kang.
-Ja z wielką chęcią.- powiedziałam a chłopak podał mi łyżkę. Spróbowałam, ale czegoś mi brakowało. Chłopaki każdy po kolei próbowali.
-Nie chce wyjść na mądralińska, ale sadze, że byłby bardziej wyrazisty smak jakbyś dodał trochę tymianku.
-Ok., spróbujmy. – powiedział Azjata i wsypał trochę tymianku do garnka. Wszyscy znów spróbowali sosu.
-Ej, teraz to mi smakuje. – powiedział Lee. – Dobra jesteś w te klocki.
-Dzięki. W Polsce moja mama miała własną restauracje, to się uczyłam od niej. Może wpadniecie kiedyś do nas na kolacje, ugotuje coś z nią.
-Chętnie, dziękujemy za zaproszenie.
-Opowiedz nam coś o sobie. Np. czemu wyjechałaś z Polski? – zapytał Choi.
-Ehm… - zamyśliłam się, nie mogłam powiedzieć im prawdy. – Tu są lepsze szkoły muzyczne.
-Dobra, powiedzmy, ze kupuje ten kit.
-Nie musisz go kupować, ale prawdy też ci nie powiem. Samo wspomnienie tego za bardzo boli.
-Nam możesz zaufać.
-Ale ja nie chce nikomu ufać, bo się zawsze zawodzę. Lepiej już pójdę.- wyszłam z kuchni i poszłam do holu. Założyłam buty i zawołałam psa. Na szczęście od razu przybiegła. Założyłam jej obróżkę i powiedziałam. – Na prawdę miło było was poznać. Na razie.
Na dworze wiał przyjemny wiatr. Poszłam z powrotem do parku i usiadłam na ławce w pobliżu stawu. Wspomnienie, o którym starałam się zapomnieć wróciło ze zdwojoną siłą.

^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

* na prawdę mogę podać przepis na tą zupę jeśli ktoś chcę ^^ tylko od razy ostrzegam, zupa jest bardzo kaloryczna i najlepiej nadaje się na zimowe wieczory kiedy trzeba się rozgrzać ^^

niedziela, 3 lutego 2013

Big Bang cz. IV


Powracam z kolejną dawką głupot xDD
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

-To tutaj mieszkam. – zaczęłam przekręcać klucz w zamku, gdy zamek puścił wpuściłam chłopaka z psem do środka. W holu przywitała nas mama.
-Cześć słoneczko. A kim jest twój kolega?
-Jestem Kwon, a to mój pies Gaho. – odezwał się chłopak zanim otworzyłam usta.
-No właśnie. Rozgość się a ja pójdę się przebrać z tego w coś normalnego i wygodnego.- powiedziałam i już gnałam po schodach.
-Dostałaś paczkę, leży u ciebie na łóżku!!! – krzyknęła za mną mama.
Wleciałam do pokoju a na moim łóżku leżała paczka. Spojrzałam na nią i rozpoznałam pieczątkę z Polski. Otworzyłam ją a w środku były wszystkie pamiątki po przyjaciołach które zbierałam, dałam je moim przyjaciółkom aby o mnie nie zapomniały. Wśród tych rzeczy były też których nie poznawałam. Zdjęcia na których jestem ja z moim byłym chłopakiem, z którym musiałam się rozstać przez wyjazd. Kilka płyt, które wszyscy razem słuchaliśmy. Znalazłam jeszcze karteczkę, na której było napisane „MY O TOBIE NIGDY NIE ZAPOMNIMY, ZAWSZE BĘDZIESZ W NASZYCH SERCACH. TRZYMAJ SIĘ U AZJATÓW. BUZIACZKI SKARBIE”. Poleciało mi kilka łez. Tęsknie za nimi. Szybko się przebrałam w krótkie szorty, bluzkę na ramiączka i trampki, włosy rozpuściłam i delikatnie się umalowałam. Wszystko zajęło mi jakieś 15 minut. Wzięłam paczkę pod rękę i zeszłam na dół. Mama z Kwonem rozmawiali w najlepsze. Powiedziałam po polsku.
-Mamo, to pamiątki z Polski.
-Czyli jednak o tobie nie zapomnieli.
-Była jeszcze karteczka. – powiedziałam i podałam ją mamie a ona ją przeczytała po czym podeszła do mnie i przytuliła a mi znowu poleciało parę łez.
-Nie płacz słonko, przecież nie pożegnaliście się na zawsze. Pokaż co ci tam wysłali.
Podałam mamie pudełko a sama poszłam do holu po smycz i obróżkę Astry. Weszłam z powrotem do salonu a mama z chłopakiem przeglądali zdjęcia. Kwon zatrzymał się dłużej na zdjęciu na którym byłam z chłopakiem i się przytulaliśmy.
-To twój chłopak?
-Były. Nie jesteśmy już razem. Nie wierzę w związki na odległość.
-Aaa. Ja też nie. Nie masz pewności, że ukochana osoba cię nie zdradza.
-Dzięki. Umiesz pocieszyć.
-Do usług. To jak? Idziemy?
-Jasne. Astra!!!!- krzyknęłam i z ogrodu przybiegła moja mała bestia. Założyłam jej obroże i wyszliśmy. Jakieś 5 minut szliśmy w ciszy.
-Opowiedz mi coś o sobie. – zaczął Kwon.
-A co chcesz wiedzieć?
-Może na początek twoje ulubione zespoły. Mówiłaś, że masz jakieś koreańskie.
-Tak. Wręcz kocham Big Bang, wiem że to głupie tak stwierdzić ale jestem fanką no i cieszę się strasznie, że spotkałam już jednego z nich.
-Serio? A kogo?
-Podać ci lusterko? To, że jestem z Polski nie znaczy, że cię nie rozpoznałam mimo czapki i okularów.
-To czemu nie rzuciłaś się na nas jak inne fanki?
-Nie oceniaj mnie zbyt pochopnie. Jestem fanką a nie psychopatką.
-To dobrze, już się bałem. – powiedział i uśmiechną się.
Znowu zadzwonił mi telefon.
-Jezu znowu? – spojrzałam na ekran i stanęłam jak wryta. Te 5 liter i wszystko wróciło. P…A…W…E…Ł. –Przepraszam. Musze. – powiedziałam i odebrałam.

ROZMOWA TELEFONICZNA

-Mała? Tak się cieszę, ze odebrałaś. Jak się czujesz? Dostałaś paczkę? – jego głos przywołał wspomnienia i znowu się popłakałam.
-Tak strasznie za wami tęsknie. Dziękuje wam za paczkę, to najlepszy prezent jaki dostałam. Co u was?
-Jakoś leci, ale nudno tu jak cie nie ma.
-Tutaj nie inaczej. Postaram się przyjechać jak tylko to będzie możliwe.
-Ok. Zajebiście jest znowu usłyszeć twój głos. Niestety muszę już kończyć. Przepraszam ale tu jest … 2 w nocy a rano do szkoły.
-Jasne, rozumiem. Zadzwoń jak tylko będziesz mógł, na pewno odbiorę. I pozdrów ode mnie dziewczyny.
-Ma się rozumieć. Pa pa słodka.
-Pa.

KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ

-Co się stało? Chyba nic strasznego?
-Nie po prostu tęsknie z nimi. Wyobraź sobie, że musisz wyjechać z Korei na drugi koniec świata i zostawić wszystkich na których ci zależy. Zabierasz tylko mamę i Gaho. Jakbyś się czuł?
-Pewnie tak jak ty teraz. No chodź do wujka Kwona. – powiedział chłopak i mnie przytulił. A ja jak mała dziewczynka się w niego wtuliłam i  zaczęłam szlochać.
-Wszystko będzie dobrze, za nie długo się z nimi zobaczysz. Wiem co zrobię aby cię rozweselić.
-A co?
-Poznasz resztę zespołu.
-Ty żartujesz?!
-Nie, dlaczego?
-Chcesz żebym dostała zawału?
-Nie ale i tak ich pewnie poznasz prędzej czy później a więc ja wole prędzej. No zgódź się, to nie daleko.
-A co oni na to? Może mają jakieś inne plany?
-No to zadzwonię.
-Tak lepiej.
Kwon wyjął telefon i zadzwonił.

piątek, 25 stycznia 2013

Big Bang cz. III


Wiecie czego nie lubię?... Jak komputer sam wylogowuje mi się z bloga bo nie pamiętam hasła ;// Ale już jest dobrze ^^ 
Tak na wstępie baaaaaaardzo chcę podziękować mojej Yushi Unnie  (jej blog: http://kpop-yaoistory.blogspot.com/ ) ~taka mała reklama ^u^~ za to, że poganiała mnie z przypomnieniem sobie hasła ~ dla mojego mózgu to nie jest takie łatwe Unnie ~ ;PP
No dobra na razie to koniec ^^
Miłego czytania i oczywiście proszę o komentarze ^^
p.s. będę też inaczej zapisywać tytuły postów bo i tak nie wiem ile będzie części xD
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

-Masz ładny głos.
Zdjęłam słuchawki i odpowiedziałam.
-Dzięki. – Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, ze to ten chłopak, który się do mnie odwrócił. – Przepraszam, że patrzyłam się na was tak chamsko.
-Nic się nie stało.- powiedział i uśmiechnął się, a mi aż z wrażenia zakręciło się w głowie. – A ty nie powinnaś być teraz w szkole?
-No w tym jest mały problem. – sięgnęłam po kartkę, którą dostałam od dyrektora i podałam chłopakowi. Ten wziął ją i zaczął czytać. Gdy skończył zaczął się śmiać.
-Ostro, ale żeby aż oddać nauczycielowi?
-Ostrzegałam go.
-Nie jesteś Koreanką?
-Nie, jestem Polką.
-Wow, w takim razie świetnie mówisz po koreańsku. Masz tu rodzinę?
-Nie, mam tu parę ulubionych zespołów.
-Aha. A właśnie jestem JiYong. – Mówiąc to podał mi rękę.
-Lidka. – odpowiedziałam i zadzwonił mi telefon. Na dzwonku miałam Thelme Aoyame ft. Taeyang – Fall In Love.
-Przepraszam muszę to odebrać. – Chłopak w odpowiedzi się uśmiechnął.
ROZMOWA TELEFONICZNA
-Tak?
-Gdzie jesteś? Dyrektor do mnie dzwonił. Mówiłam ci, że są kary cielesne i że masz uważać, ale żeby oddać nauczycielowi?!! – moja kochana mamusia nie mogła się chyba powstrzymać i darła się w niebo głosy.
-Wiem, że mówiłaś ale nie musisz się tak drzeć.
-Dobrze, wiem, powinnam ostrzec ich jaki masz temperament. Za ile będziesz w domu?
-Nie wiem, jestem w parku przy szkole.
-Dobrze bądź za jakieś 10-15 minut bo Astra przekopała cały ogródek a ja właśnie go porządkuje, trzeba z nią wyjść.
-Dobrze już wracam. Pa
-Pa
KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ
-Przepraszam, ale musze już wracać. Muszę wyjść z psem.
-Też masz psa? A jaką rasę?
-Husky. Ma na imię Astra i jest jeszcze szczeniakiem, zabrałam ją z Polski. Zaraz, zaraz też masz psa?
-Tak to ten biszkoptowy. Ma na imię Gaho. A gdzie mieszkasz, mógłbym cię odprowadzić.
-Parę ulic dalej. Jeśli chcesz to nie mam nic przeciwko temu, a twoi znajomi nie będą mieć nic przeciwko?
-Nie, chyba nie, ale na pewno się nie obrażą. Poczekaj tylko pójdę po Gaho.
-Ok.
Chłopak podszedł do znajomych i coś zaczął mówić i wziął psa na smycz. Chwile jeszcze pogadali, ale taką naprawdę krótką i podszedł do mnie z psiakiem. A ja jak na Polkę przystało zaczęłam mówić do niego przesłodzonym głosem, ale po polsku.
-Jaki śliczny jestem, taki słitaśny duży fąfelek. – kucnęłam i zaczęłam go głaskać.
-Co ty przed chwilą powiedziałaś?
-A przepraszam, zawsze tak mam jak widzę jakiegoś słodkiego zwierzaka, mówię po polsku i przesłodzenie.
-Aha, a co powiedziałaś, śmiesznie to zabrzmiało.
-Że jest słodki i śliczny.
-Zgadzam się i ma to po właścicielu.- powiedział chłopak i znowu słodko się uśmiechną.
-Musisz to robić?
-A co ja takiego robię?
-Uśmiechasz się tak, że czuje motyle w brzuchu.
Na te słowa Kwon znowu się uśmiechną tym razem odsłaniając rząd prostych, białych zębów. Na co ja odpowiedziałam mu kuksańcem. Przez cała drogę, która trwała jakieś 15 minut, śmieliśmy się i rozmawialiśmy.