niedziela, 3 lutego 2013

Big Bang cz. IV


Powracam z kolejną dawką głupot xDD
^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~^^~~

-To tutaj mieszkam. – zaczęłam przekręcać klucz w zamku, gdy zamek puścił wpuściłam chłopaka z psem do środka. W holu przywitała nas mama.
-Cześć słoneczko. A kim jest twój kolega?
-Jestem Kwon, a to mój pies Gaho. – odezwał się chłopak zanim otworzyłam usta.
-No właśnie. Rozgość się a ja pójdę się przebrać z tego w coś normalnego i wygodnego.- powiedziałam i już gnałam po schodach.
-Dostałaś paczkę, leży u ciebie na łóżku!!! – krzyknęła za mną mama.
Wleciałam do pokoju a na moim łóżku leżała paczka. Spojrzałam na nią i rozpoznałam pieczątkę z Polski. Otworzyłam ją a w środku były wszystkie pamiątki po przyjaciołach które zbierałam, dałam je moim przyjaciółkom aby o mnie nie zapomniały. Wśród tych rzeczy były też których nie poznawałam. Zdjęcia na których jestem ja z moim byłym chłopakiem, z którym musiałam się rozstać przez wyjazd. Kilka płyt, które wszyscy razem słuchaliśmy. Znalazłam jeszcze karteczkę, na której było napisane „MY O TOBIE NIGDY NIE ZAPOMNIMY, ZAWSZE BĘDZIESZ W NASZYCH SERCACH. TRZYMAJ SIĘ U AZJATÓW. BUZIACZKI SKARBIE”. Poleciało mi kilka łez. Tęsknie za nimi. Szybko się przebrałam w krótkie szorty, bluzkę na ramiączka i trampki, włosy rozpuściłam i delikatnie się umalowałam. Wszystko zajęło mi jakieś 15 minut. Wzięłam paczkę pod rękę i zeszłam na dół. Mama z Kwonem rozmawiali w najlepsze. Powiedziałam po polsku.
-Mamo, to pamiątki z Polski.
-Czyli jednak o tobie nie zapomnieli.
-Była jeszcze karteczka. – powiedziałam i podałam ją mamie a ona ją przeczytała po czym podeszła do mnie i przytuliła a mi znowu poleciało parę łez.
-Nie płacz słonko, przecież nie pożegnaliście się na zawsze. Pokaż co ci tam wysłali.
Podałam mamie pudełko a sama poszłam do holu po smycz i obróżkę Astry. Weszłam z powrotem do salonu a mama z chłopakiem przeglądali zdjęcia. Kwon zatrzymał się dłużej na zdjęciu na którym byłam z chłopakiem i się przytulaliśmy.
-To twój chłopak?
-Były. Nie jesteśmy już razem. Nie wierzę w związki na odległość.
-Aaa. Ja też nie. Nie masz pewności, że ukochana osoba cię nie zdradza.
-Dzięki. Umiesz pocieszyć.
-Do usług. To jak? Idziemy?
-Jasne. Astra!!!!- krzyknęłam i z ogrodu przybiegła moja mała bestia. Założyłam jej obroże i wyszliśmy. Jakieś 5 minut szliśmy w ciszy.
-Opowiedz mi coś o sobie. – zaczął Kwon.
-A co chcesz wiedzieć?
-Może na początek twoje ulubione zespoły. Mówiłaś, że masz jakieś koreańskie.
-Tak. Wręcz kocham Big Bang, wiem że to głupie tak stwierdzić ale jestem fanką no i cieszę się strasznie, że spotkałam już jednego z nich.
-Serio? A kogo?
-Podać ci lusterko? To, że jestem z Polski nie znaczy, że cię nie rozpoznałam mimo czapki i okularów.
-To czemu nie rzuciłaś się na nas jak inne fanki?
-Nie oceniaj mnie zbyt pochopnie. Jestem fanką a nie psychopatką.
-To dobrze, już się bałem. – powiedział i uśmiechną się.
Znowu zadzwonił mi telefon.
-Jezu znowu? – spojrzałam na ekran i stanęłam jak wryta. Te 5 liter i wszystko wróciło. P…A…W…E…Ł. –Przepraszam. Musze. – powiedziałam i odebrałam.

ROZMOWA TELEFONICZNA

-Mała? Tak się cieszę, ze odebrałaś. Jak się czujesz? Dostałaś paczkę? – jego głos przywołał wspomnienia i znowu się popłakałam.
-Tak strasznie za wami tęsknie. Dziękuje wam za paczkę, to najlepszy prezent jaki dostałam. Co u was?
-Jakoś leci, ale nudno tu jak cie nie ma.
-Tutaj nie inaczej. Postaram się przyjechać jak tylko to będzie możliwe.
-Ok. Zajebiście jest znowu usłyszeć twój głos. Niestety muszę już kończyć. Przepraszam ale tu jest … 2 w nocy a rano do szkoły.
-Jasne, rozumiem. Zadzwoń jak tylko będziesz mógł, na pewno odbiorę. I pozdrów ode mnie dziewczyny.
-Ma się rozumieć. Pa pa słodka.
-Pa.

KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ

-Co się stało? Chyba nic strasznego?
-Nie po prostu tęsknie z nimi. Wyobraź sobie, że musisz wyjechać z Korei na drugi koniec świata i zostawić wszystkich na których ci zależy. Zabierasz tylko mamę i Gaho. Jakbyś się czuł?
-Pewnie tak jak ty teraz. No chodź do wujka Kwona. – powiedział chłopak i mnie przytulił. A ja jak mała dziewczynka się w niego wtuliłam i  zaczęłam szlochać.
-Wszystko będzie dobrze, za nie długo się z nimi zobaczysz. Wiem co zrobię aby cię rozweselić.
-A co?
-Poznasz resztę zespołu.
-Ty żartujesz?!
-Nie, dlaczego?
-Chcesz żebym dostała zawału?
-Nie ale i tak ich pewnie poznasz prędzej czy później a więc ja wole prędzej. No zgódź się, to nie daleko.
-A co oni na to? Może mają jakieś inne plany?
-No to zadzwonię.
-Tak lepiej.
Kwon wyjął telefon i zadzwonił.